Dziś zrozumiałem układ pocztowy obowiązujący dla adresu pod którym mieszkam. Okazało się że:
1. W urzędzie pocztowym położonym na prawo od mojego mieszkania, w odległości kilometra znajduje się punkt do którego docierają
paczki wysłane pod mój adres.
Jednocześnie
2. W urzędzie pocztowym położonym na lewo od mojego miejsca zamieszkania, w odległości jakiś 500 metrów znajduje się punkt do którego docierają
listy i "
większe listy".
Dla zmylenia po drugiej stronie ulicy jest jeszcze trzeci urząd pocztowy, ale chyba (CHYBA) nie obsługuje mojego adresu w żaden sposób.
Proces poszukiwania przesyłki która powinna była już dotrzeć (priorytet wysłany tydzień temu oczywiście, ten co to powinien docierać następnego dnia) należy zatem zacząć od urzędu pocztowego numer 2 aby sprawdzić czy wysłana została paczka, następnie udać się do urzędu numer 1 aby sprawdzić czy potraktowane zostało jako list czy może "większy list". Ale w urzędzie pocztowym numer 1 nawet jeśli ten list dotrze tam, to i tak nie pójdzie dalej bo....... jedyny listonosz się zwolnił.
Na usta ciśnie mi się tylko: "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?"
Etykiety: warszawa, zakupy
